Spotkanie z absolwentem

14 lutego odwiedziła naszą szkołę w Kraszewie wyjątkowa  Walentynka- Szymon Szymonowicz. Tuż przed czwartą godziną na dolnym holu spotkaliśmy się z naszym krajanem.

 Pan Krzysztof w międzyczasie dzielnie wojował z mikrofonem i dźwiękiem. Gdy już się uporał ze sprawami technicznymi, nastał czas na prezentację. Przywitał wójta gminy, Pana Fabiana Andrukajtisa i naszą Panią dyrektor, Beatę Domarecką.

 Po krótkich przemowach  pan Wójt wraz z panią Dyrektor Beatą, Szymon i Pan Krzysztof usiedli na krzesełkach przed uczniami. Rozmowa przebiegała luźno, bez większego stresu i zakłopotania, a nawet z elementami humorystycznymi. Nasz wuefista zadawał Szymonowi pytania o wspomnienia związane z tą szkołą. Mimo upływu lat pamiętał bardzo wiele chwil przeżytych w ścianach naszej szkoły, a nawet swój wynik na jednym z pierwszych  zawodów lekkoatletycznych, w kategorii skoku w dal! Jednorazowe małe „przygody” typu usztywnienie koleżance nadgarstka paletką do ping-ponga, która zrobiła furorę w szpitalu, również zapadła mu w pamięci.

 Opowiadał o treningach, dostosowanych dietach, ciężkiej regulacji wagi,
a także sporze pomiędzy pasją a nauką. Jednak mimo to zajęcia teoretyczne wychodzą mu bez większego trudu, gorzej z nadrabianiem materiału spowodowanego częstymi obozami i wyjazdami, głównie za granicę naszego kraju, do różnych miejsc, by tam zdobywać kolejne zwycięstwa.

 Zaraz gdy tylko pan Krzysztof skończył pytać Szymona, to wywiad z nim przejęły dwie redaktorki ze szkolnej gazetki. Obie widać nieco zestresowane, ale odważne zaczęły mu zadawać pytania o dietę, jego psychikę w trakcie walki bądź załamania, kontuzje,  a także… o sprawy sercowe. Udało nam się dowiedzieć, że posiada swoją Walentynkę! Pytania tego typu przyjemnie rozluźniły atmosferę i wywołały śmiech na sali i u samego mistrza, co nas mile zaskoczyło. Okazał się bardzo sympatycznym mężczyzną, posiadającym ogromną pewność siebie, wolę walki, ale mimo wszystko był skromny. Nie wynosił się ze swoimi osiągnięciami, jak dumny i barwny paw, lecz zachowywał się dojrzale.

          Dziękujemy Ci, Szymonie, za spotkanie. Wierzymy, że spełnisz swoje marzenia, a my kiedyś powiemy, że z naszego małego Kraszewa wywodzi się mistrz olimpijski.